piątek, 5 lutego 2010

Nauka - korepetycje

W stosunku do uczniów warto mieć zasadę ograniczonego zaufania. Taką myślą zakończyła się moja rozmowa z emerytowanym nauczycielem. Powiedział mi, że uczniów warto traktować dobrze, po partnerski, ale nie warto do końca im ufać. Szczególnie, jeśli chodzi o sprawdziany i kartkówki. Gotowce, są coraz doskonalsze, bardziej pomysłowe i nawet najlepszy nauczyciel nie jest w stanie wyłapać wszystkich prób ściągania. Oczywiście wychwyci próby oczywiste, na przykład, gdy ściąga wystaje uczniowi spod ubrania. Jedyna szansa jest takie układanie pytań na klasówce, żeby przeczyły idei ściągania. Mówiąc wprost, żeby mieściły się w wiedzy danej klasy, ale zmuszały do myślenia. Wtedy ściąganie nie ma sensu a te zapisane maczkiem kartki stają się nieprzydatne. Opowiadał, że on często stosował właśnie taka metodę. Wtedy wszystko wychodziło. Można było zauważyć, który uczeń umie, który nie umie, kto chodzi na korepetycje. Powstawał w głowie nauczyciela jakiś obraz poziomu klasy i dzięki temu mógł on odpowiednio zmienić program nauczania. Oczywiście w granicach normy. Czasem wystarczało parę zajęć w formie powtórek. Takie klasowe referaty. Uczniowie przypominali sobie materiał, nauczyciel wyjaśniał wątpliwości i ruszali dalej. Tak było, gdy nauczyciel wiedział jak uczyć i kiedy zareagować na pewne zdarzenia w klasie. Niestety, ten nauczyciel, który nie jest w stanie opanować ściągania nie jest w stanie dobrze ocenić klasy. I często stąd biorą się błędy w realizacji programu nauczania. Ale to już inna opowieść, którą na pewno powinni usłyszeć nauczyciele.